Super Lofoty 2008

Previous

Skipper: A d a m   B a z y l c z y k


Trzy lata temu postanowiliśmy wybrać  się z żoną na rejs po Lofotach. Musiałem poszukać w Internecie na mapie gdzie są Lofoty bo nie wiedziałem. Przy okazji zacząłem czytać co piszą ci którzy już tam byli. Po raz pierwszy wciągnęły mnie czyjeś relacje, czyjeś odczucia i czytałem je, wszystko co ludzie pisali bez pobieżnego przelatywania tekstu dla wyławiania jakiś praktycznych rad. Intrygowało mnie to, że są to inne przekazy, niż o piaskach na plaży, gorącym słońcu, o knajpkach i trunkach. Miały swoją głębie, zadumę, refleksję  i magię. Będąc już tam na miejscu daleko na północy w Norwegi na Lofotach zrozumiałem dlaczego ludzie tak piszą.


To magiczna kraina gór i morza. Soczystej zieleni i śniegu na wierzchołkach gór. Krystalicznego powietrza i nie gasnącego słońca latem. To kraina lasów w których po drodze do Bodo spotkaliśmy  łosie i renifery. Widzieliśmy szybujące orły oraz stada maskonurów .To takie miejscowości jak Reine i Nusfiord gdzie wydaje się że każdy kto w nich mieszka musi być kimś niezwykłym. Wyprawa nasza ze wszech miar była udana.

Tyle żartów, śmiechu i dobrego humoru przez cały tydzień nie znalazłem  na żadnej wyprawie. Lecz wystarczyło zerknąć w bok by czuć że może za tą olbrzymią  skałą porośniętą mchem lub przy biegnących w dół niezliczonych strumieniach wody ukaże się głowa małego TROLLA bo w takiej krainie one muszą żyć naprawdę.


Teraz wieloryby.  Zawsze wiedziałem że na te wody muszę wrócić. Teraz mam olbrzymi powód do którego zachęcam wszystkich. Myślę, że warto też za powód do takiej wyprawy uznać osobę Adama Bazylczyka, który pewnie jak by mógł to zostałby przybranym ojcem wszystkich wielorybów i otoczyłby je największą czcią. Myślę że jego osoba jest gwarancją udanego rejsu na który serdecznie wszystkich namawiam.


Były i przyszły uczestnik wyprawy do Norwegii.


Grzegorz z Gliwic